Urodziłem się w dniu, w którym inni opłakują zmarłych, w roku wydania “Białego Albumu” grupy The Beatles. Odkąd sięgam pamięcią do lat dziecięcych, rysowałem i malowałem gdy inni koledzy grali w piłkę.  Nauczyciel plastyki w szkole podstawowej podarował mi książkę  o włoskim renesansowym malarstwie, po przeczytaniu jej wiedziałem  kim chcę być, do dziś pamiętam opisywany sposób ucierania  farb przez uczniów mistrza. Będąc nastolatkiem odwiedziłem wujka, który skończył ASP, poprosił mnie żebym narysował mu coś  co widziałem w Krakowie,   a potem poradził żebym poszedł do Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu. Tam interesowało mnie tylko malowanie. Gdy tamtejsi nauczyciele nauczyli mnie już  wszystkiego co sami potrafili, straciłem chęć  do dalszej nauki. Chciałem być możliwie jak  najlepszy więc postanowiłem się uczyć od najlepszych. Zacząłem studiować życie i wórczość  największych artystów jakich wydała ziemia  na świat. Do dziś cierpliwie poznaje i uczę się  od nich, a gdy księżyc zagląda do mojej pracowni chwytam za pędzel i zostawiam ciało za drzwiami. Włączam muzykę. Mój umysł płonie, a dusza się cieszy.